Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elżbieta cherezińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elżbieta cherezińska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 sierpnia 2017

Płomienna korona - Elżbieta Cherezińska

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 3,5/6
Płomienna korona to 3. część opowieści z dziejów historii Polski.
Książkę czytało mi się zdecydowanie gorzej, niż tomy poprzednie. Mam kilka uwag.
Przede wszystkim ta część trylogii jest jakby bardziej..sucha. Już wyjaśniam o co mi chodzi. Dużo działania, dużo mówienia, bardzo mało opisów, choćby przyrody. Ot taka sucha narracja, której nie scala żaden klej. Cherezińska poszła moim zdaniem na łatwiznę. Dużo prościej jest nakreślić działania, akcję, dialogi niż np. ciekawy, porywający i inteligentny opis współgrający z realiami historycznymi.
Język tego tomu wydał mi się gorszy od zaprezentowanego w poprzednich częściach, mniej elastyczny, mniej bogaty, ot taki jak w zwyczajnej powieści relaksującej, obyczajówce. Niby wszystko jest ok, poprawne, ale czegoś brakuje. Nic nie poradzę, po powieści tego kalibru oczekiwałam czegoś innego. Dodatkowo oczekiwania wzmacniają wywiady z autorką i to co sama mówi o trylogii.
Poza tym zbyt dużo wątków w jednej książce. W poprzednich tomach także było ich sporo, ale pisarka jakoś z nich wybrnęła. W tym tomie jest zdecydowanie gorzej.

Tematów, wątków jest tyle, że traktując je wszystkie poważnie, profesjonalnie, autorka powinna napisać 4-5 powieści, a nie tylko jedną. Pakując wszystko do jednej książki (nawet tak dużych rozmiarów, jak Płomienna korona) żadnego wątku moim zdaniem nie potraktowała na 100%, po wszystkich przeleciała po łebkach. Zdecydowanie zlekceważyła czytelnika. Niby wątki są jako tako wyjaśnione w posłowiu, ale wybaczcie, to nie wystarczy.
Całość sprawia na mnie wrażenie, jakby autorka tworzyła na akord. Poza tym wiele wątków nie prowadzi do niczego nie widzę sensu w ich dodaniu. Np. taki wątek z knuciem Zarębów. Bez sensu dla mnie.
No i nuda na pierwszych mniej więcej dwustu stronach. Książka wciąga (na ile jest to w ogóle możliwe) od ok. 200. strony. Kolejne rozdziały czyta się nie najgorzej, ale bez rewelacji. Po raz pierwszy jeżeli chodzi o książki Elżbiety Cherezińskiej, mogłam lekturę odłożyć bez żalu na półkę, iść coś zrobić, nie zarywałam dla czytania nocy. Ot dla mnie przeciętne czytadło z kilkoma wadami. Z pewnością Płomienna korona nie jest pozycją, która uzasadniałoby tak wysoką cenę.
Szkoda, że autorka osiadła na laurach, napisała powieść, aby napisać. Płomienna korona miała szansę stać się bardzo dobrą książką, podobną np. do Hardej, mistrzowskim zakończeniem trylogii. No, ale nie stała się, szkoda. Dla mnie wielkie rozczarowanie.

 

wtorek, 16 sierpnia 2016

Harda - Elżbieta Cherezińska

Wydawnictwo Zysk - S-ka, Moja ocena 6-/6
Właśnie skończyłam czytać Hardą, najnowszą książkę Elżbiety Cherezińskiej i zastanawiam się co jeszcze można napisać o książkach tej niezwykłej pisarki? Mam wrażenie, iż wszystko zostało już napisane i powiedziane.
Tym razem autorka mająca dar do wyszukiwania w naszej historii fragmentów, zdarzeń, postaci unikalnych, często przez nas zapomnianych, wybrała jeden z najciekawszych i najważniejszych dla naszej historii momentów. Tematyka poruszana przez Cherezińską to narodziny państwa polskiego, ale także kwestia pogańskich władców Europy i przyjmowania chrześcijaństwa. Szczególnie ta ostatnia kwestia (w kontekście tegorocznych obchodów 1050 rocznicy przyjęcia chrztu) wysuwa się niejako na plan pierwszy.
Główną bohaterką jest kobieta niezwykła, choć bardzo mało znana. Nazywana bywa przez samych historyków rozmaicie (nie są pewni jej imienia) -
Świętosława, Sigrida, Gunhilda. Nie wiadomo nawet na 100%, czy kobieta faktycznie istniała. Co prawda źródła skandynawskie odrobinę przybliżają postać tytułowej Hardej, ale i tak czynią to w stopniu bardzo niewielkim.
Ponieważ o bohaterce wiadomo tak niewiele. Cherezińska posłużyła się tymi skąpymi informacjami, które są dostępne i bazując na zarysie głównej bohaterki stworzyła wspaniałą historię. Trzeba przyznać, iż dzięki ograniczonej ilości informacji o bohaterce pisarka mogła folgować sobie do woli w zakresie jej poczynań. Musiała tylko trzymać się realiów historycznych. Wyszło jej to doskonale. Hardą czyta się dosłownie z wypiekami na twarzy, niecierpliwie odwracając kolejne strony.
Nacisk pisarka położyła na przedstawienie sylwetki Świętosławy, ukazanie jej niezwykłego charakteru. Nie bez kozery nadała książce taki, a nie inny tytuł.
Ogromnym plusem książki jest to, iż nie tylko Harda jest główną bohaterką, a całą historie poznajemy także z punktu widzenia innych postaci.
Minusik (ale bardzo drobny) daję za zbyt słabe ukazanie wewnętrznych przeżyć Mieszka I.  Władcą w momencie podejmowania decyzji o przyjęciu przez Polskę chrztu musiały targać spore wątpliwości.
Przynajmniej ja sobie tak to wyobrażam. Trudno przyjąć, iż pewnego dnia wstał rano i stwierdził..a co tam, niech mój kraj przyjmie chrześcijaństwo. Mieszko musiał mieć wątpliwości i to spore. Żałuję, iż Cherezińska nie pokazała tego w książce mimo, iż pierwsza część Hardej, skupiająca się w zasadzie wokół Mieszka I, aż się o to prosi.
Jesienią ma się ukazać Królowa, dalszy ciąg losów Świętosławy. Niecierpliwie czekam na tę książkę.
  


 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niewidzialna korona

Wydawnictwo Zysk - S-ka, Moja ocena 5,5/6
Już wróciłam do blogowania. Mam nadzieję, że chwilowo problemy zostały zażegnane. Trzymajcie proszę kciuki. Czy wybrałam właściwie, to się okaże za kilka tygodni, może nawet miesięcy.
Przy okazji dziękuję za wszystkie komentarze, emaile, głosy wsparcia. Bardzo mi to pomogło. 
Przez ten ostatni tydzień przeczytałam Niewidzialną koronę, która okazała się doskonałym ratunkiem na smutki i zmartwienia.
Elżbieta Cherezińska kolejny raz porwała mnie opowieścią o naszej historii. Niewidzialna korona, to 2. część jak sądzę wielotomowej opowieści z dziejów historii Polski.  Mimo, iż Niewidzialna korona jest kontynuacją historii, obie części można czytać niezależnie do siebie. Poprzednia część, czyli Korona śniegu i krwi kończy się morderstwem Przemysła II, czyli wydarzeniem, które miały miejsce w roku 1296 w Rogoźnie. Przemysł II był ostatnim męskim przedstawicielem linii wielkopolskiej Piastów, królem Polski od zaledwie kilku miesięcy (od 1295 roku). Nic dziwnego, iż wraz z jego śmiercią państwo polskie nie dość, że okrojone terytorialnie, to dodatkowo jest w prawie całkowitej rozsypce, grozi mu anarchia, wróg (pod postacią Brandenburczyków i Krzyżaków) czyha u bram, broń się szykuje, a dawni bogowie są ciągle uznawani w wielu miejscach za najważniejszych. Jest także dwóch chętnych na schedę po Przemyśle. Są nimi: książę kujawski Władysław, którego znamy, jako Łokietka i książę Henryk z Głogowa. Jak potoczy się historia, chyba każdy z grubsza, z lekcji historii pamięta. Istotnym jest, jak ten niełatwy kawałek naszych dziejów zaserwowała nam Elżbieta Cherezińska.
Ogromnym plusem książki jest ukazanie ówczesnego piekiełka, jakim bez wątpienia był tygiel, w którym smażono mniejsze i większe intrygi, sączono jad, knuto spiski. To wszystko okraszone jest sporą dawką poczucia humoru i wspaniałym kreacjami bohaterów, z których nawet ten najniższego stanu, najmniej znaczący ukazany jest w sposób wyborny. To co jednak najbardziej mnie uwiodło to obraz silnych kobiet, o których historycy i pisarze, zbyt często zapominają. Wszak wciąż z reguły uważa się, iż wieki średnie to świat dzielnych, walecznych męźczyzn,a  niewiasty, słabowite, chorowite oczekiwały w domu na swoich panów. Można śmiało stwierdzić, że autorka wskrzesiła na kartach książki wiele zapomnianych (albo częstokroć praktycznie nieznanych) kobiecych postaci.
Cherezińskiej udało się we wspaniałych proporcjach wymieszać fakty historyczne z odrobiną fikcji i szczyptą fantastycznej magii. Powstało wyśmienite danie, które się połyka w  mgnieniu oka. 
Niewidzialna korona kończy się na 1306 roku. Liczę, iż na kolejny tom serii nie będziemy musieli zbyt długo czekać.

środa, 16 października 2013

Legion - Elżbieta Cherezińska

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Okładka miękka, 800 s., Moja ocena 6/6
Doskonała, porywająca i głęboko poruszająca lektura. Książka, dla której zarwałam noc i od której nie mogłam się oderwać. Ale czegóż innego można się spodziewać po książce Elżbiety Cherezińskiej?!
Przyznam się, że rozpoczynając lekturę książki miałam bardzo mieszane uczucia. Przede wszystkim przerażała mnie objętość. W końcu 800 stron to nie byle co. Poza tym mnogość wątków, postaci, wydarzeń. Nawet dla osoby, tak jak ja uwielbiającej historię, to duża porcja wiedzy, bardzo duża. Ale jednocześnie wiedziałam, że gdy przebrnę przez początek, wdrożę się w lekturę, czeka na mnie nagroda. I nie myliłam się. Pisarka opowiada o ludziach, którzy nie godzili się na bierne poddanie się okupacji hitlerowskiej, o ludziach, którzy wbrew wszystkiemu walczyli i mimo wielu braków zarówno w broni, jak i liczebności żołnierzy, na polu walki dokonywali istnych cudów. Tych cudów dokonywali także poza miejscami potyczek. Tym bardziej należy im się szacunek i pamięć. Tymi ludźmi są członkowie Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Niewiele się o nich mówi. Niewiele o nich wiadomo. Brygada Świętokrzyska była największym związkiem taktycznym NSZ, utworzonym w sierpniu 1944 roku na Kielecczyźnie. Brygada liczyła 800-1200 żołnierzy, walczyła z Niemcami  i bandami komunistycznymi.
Cherezińska dokonała niesamowitej rzeczy. Przede wszystkim przekopała się przez dziesiątki (jeżeli nie setki) dokumentów traktujących o chłopcach z lasu. Dzięki temu Legion to dopracowana w każdym calu, niekoloryzowana opowieść, która porusza jak żadna inna. Zawsze uważałam, że mamy wspaniałą historię, tylko podchodzimy do niej albo w sposób martyrologiczny i gloryfikujący bohaterów, albo w sposób, że są oni źli. Tymczasem Elżbieta Cherezińska przedstawiła chłopców z lasu w zupełnie inny sposób. Zarówno ich odbrązowiła, jak i dodała chwały, ale i wad, o których rzadko kiedy wspomina się. Poprzez historię różnorodnych jednostek ukazała dramat całego pokolenia, które miało wyjątkowego pecha żyć w tym okresie w Polsce. Ludzie ci wraz z rozpoczęciem wojny byli skazani na swoista zagładę, jak nie przez okupanta niemieckiego to po wojnie przez radzieckiego. Dodatkowo bardzo poruszyło mnie, że autorka ukazała los więżniarek obozu koncentracyjnego w Holiszowie, oswobodzonych przez bohaterskich chłopców z lasu oraz codzienność plądrowanych wsi. Popłakałam się przy opisach obu wydarzeń. Ale najgłębiej zapadło mi w serce obdarowanie żołnierzy serduszkami, które więźniarki uszyły z pasiaków. Bo nie sama wojna, nie walka, nie Brygada Świętokrzyska jest sercem tej książki, a ludzie, którzy ją tworzyli.
O tej książce nie da się więcej napisać. Żadne zdanie, żaden opis nie odda treści Legionu.
Nie ukrywam, Legion, to książka wyjątkowo ważna, potrzebna, ale i trudna, bo pełna uczuć, emocji trafiająca głęboko do serca. Uważam, że pozycja ta powinna być lekturą obowiązkową dla każdego Polaka. 
Napisałam, zrobię rodzinie śniadanie, odprowadzę dziecko do szkoły i wracam do domu przespać się, noc przecież dla Legionu zarwałam:).