Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejska biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejska biografia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 grudnia 2017

Rosja - Edward Rutherfurd

Wydawnictwo czarna Owca, Moja ocena 6/6
Rosja, to kolejna po Londynie, Paryżu i Nowym Jorku powieść - miejska biografia napisana przez Edwarda Rutherfurda. 
Recenzja "Paryża" tutaj klik
Recenzja "Nowego Jorku" tutaj klik

Recenzja "Londynu" tutaj klik 
Na 888 stronach autor zawarł blisko 2000 lat dziejów Rosji, jednego z najpotężniejszych krajów na świecie.
Mimo, iż Rosja (podobnie, jak Paryż, Londyn i Nowy Jork) jest powieścią, to szkielet pozostaje historyczny. Składa się on z autentycznym miejsc, wydarzeń, postaci. Pomiędzy wydarzenia autor wplótł wiele autentycznych postaci i jeszcze więcej fikcyjnych, które są członkami dwóch  rodzin oraz wielu ich bocznych gałęzi. 
Losy bohaterów pisarz osadził wśród historycznych dziejów, ale i sporej garści fikcyjnych. Wszystkie elementy fikcyjne są zawsze idealnie dopasowane do tych autentycznych. Natomiast wprowadzony i niezwykle bogaty kontekst historyczny zdecydowanie ułatwia lekturę. Dzięki temu wszystko do siebie pasuje, zachowana jest swoista ciągłość historyczna, brak jakiegokolwiek dysonansu. 
Opowieść obejmuje okres od początku II w, początki państwa ruskiego, okrutne najazdy tatarskie, panowanie Iwana Groźnego, zbrodnie dzikich Kozaków, rządy najznamienitszych carów - Piotra I, Katarzyny II Wielkiej, czasy, które genialnie opisał L. Tołstoj w swoim dziele Wojna i pokój, dramat rewolucji październikowej i czasy nam współczesne. 
Co ważne, Rutherfurd nie ogranicza się tylko do ukazania historii miast, do zaprezentowania na ich tle dziejów bohaterów. Książka aż skrzy od różnych dodatkowych szczegółów, opisów (niekiedy bardzo szczegółowych) budownictwa, stylu życia, ubioru, jedzenia, walki, zachowania, wierzeń, obyczajów na salonach i w chłopskiej, nędznej chacie. 
Cala opowieść podzielona jest na 12 rozdziałów. Każdy jest jakby odrębną całością, ale jednocześnie wszystkie genialnie się ze sobą łączą. 
Każdy rozdział ma swoją nazwę, która wiele mówi o jego treści. Choćby rozdział
Piotr i Katarzyna, w którym wraz z bohaterami podróżujemy z Moskwy do Petersburga, albo rozdział W lesie i stepie, który opowiada o początkach Rosji.
Rosja to potężny kraj z trudną, pogmatwaną historią. Nie lada sztuką było spośród ogromnej ilości wydarzeń, budowli, miejsc, zdarzeń postaci wybrać te najważniejsze i całość połączyć tak, żeby czytelnik wręcz połykał książkę. Ruthefurdowi się to udało. Natłok informacji nie przeraża, a porywa. Niezwykle pomocne jest zamieszczone na początku książki drzewo genealogiczne. Całość czyta się jednym tchem. Polecam.

wtorek, 27 października 2015

Barcelona - Robert Hughes

Wydawnictwo Magnum, Moja ocena 6/6
Kolejna genialna (całkowicie bez przesady używam tego określenia) książka pióra Roberta Hughes'a, którą miałam okazję przeczytać.   Wielu z was może zapytać kim jest Robert Hughes (u nas to nazwisko jest chyba stosunkowo mało znane)?! Niestety, ale był, ponieważ zmarł 06.08.2012r. Był australijskim historykiem sztuki, krytykiem pracującym dla tygodnika Time, producentem programów tv, pisarzem. U nas kilka lat temu ukazała się świetna biografia Goyi tego autora. Kto nie czytał, zachęcam, doskonale napisana. Hughes napisał także kilka innych książek, mam nadzieję, że z biegiem czasu zostaną one wydane w Polsce. 
Barcelonę podczytywałam przez ostatnie kilka tygodni fragmentami, nawet nie rozdziałami, tylko fragmentami.Ogrom wiedzy, którą autor przytacza, a także spora ilość stron uniemożliwiają lekturę książki w ten sposób, jak to się robi przy różne typu czytadłach - od razu an 1-2 "przysiądnięcia".
Jednak bez obaw. Mimo sporej dawki historii, a także wiedzy z zakresu innych dziedzin życia, egzystencji każdego miasta, lektura Barcelony nie jest nużąca. Wręcz przeciwnie, jest to wielka przyjemność. Powodem jest niezwykłe pióro autora oraz spora ilość anegdot, ciekawostek, dykteryjek. Dowiadujemy się z nich  ciekawych, zabawnych, a często także przerażających informacji, do których sami byśmy raczej nie dotarli, a które nierozerwalnie związane są z miastem.
Długo zastanawiałam się, czy można książkę nazwać monografią. Bo czymże jest monografia? Znana mi definicja podaje, że monografia to praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący. Czy Hughes omówił zagadnienie w sposób wyczerpujący? I tak i nie. Nie, ponieważ w przypadku Barcelony nie da się tego miasta omówić nawet w dziele składającym się z kilkunastu tomów. Miasto ma tyle twarzy i warstw, że każdy, kto twierdzi, że zagadnienia stolicy Katalonii omówił wyczerpująco, albo doskonale znam miasto jest w błędzie. Tak, ponieważ Hughes w stopniu wystarczającym (w moim odczuciu) omówił dziedzinę, która była jego pasją, czyli historię sztuki. 
Autor fantastycznie ukazuje zarówno historię miasta, jak i związek wielkich wydarzeń z architektura i sztuką, które są nierozerwalna częścią najbardziej niehiszpańskiego z miast Hiszpanii. Hughes zabiera nas w niesamowitą wręcz podróż swoim wehikułem czasu. Poznajemy miasto od podszewki, od jego początków, korzeni, od najwspanialszej, ale i najbardziej plugawej strony.
Gawędziarski i swobodny styl autora, a przy tym całość nie pozbawiona merytorycznych wartości, sprawiają, że Barcelonę czyta się rewelacyjnie. 
Kilka moich miejskich biografii....
Budowle, historyczne wydarzenia przeplatają się z bardzo ciekawie nakreślonymi postaciami różnych postaci, które w ten czy inny sposób na przestrzeni wieków były związane z Barceloną. Portrety zarówno ludzi jak i miasta nakreślone są w fascynujący sposób, ostrym piórem z nutką niebanalnego poczucia humoru, a często i sarkazmu. 
Książkę można więc uznać zarówno za monografię, jak i za niebanalny, niezwykle mądry i wartościowy przewodnik po Barcelonie. Uzupełnieniem doskonałej treści są liczne piękne zdjęcia. 
Barcelona, to lektura jedyna w swoim rodzaju - wciągająca, doskonale dopracowana merytorycznie, arcyciekawie skomponowana i napisana. Powinni ją przeczytać wszyscy miłośnicy "miejskich biografii" oraz pasjonaci historii Katalonii. 

sobota, 4 kwietnia 2015

Dublin. Miasto nieodkryte

Wydawnictwo Magnum, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Dublin..., to kolejna z serii biografii miejskich, które sukcesywnie wydaje Oficyna Magnum.
Karl Whitney, autor niniejszej książki, snuje przed nami wspaniałą opowieść o stolicy Irlandii, jej teraźniejszości i przeszłości.
Miasto zwiedzamy na wszelkie możliwe sposoby- autem, rowerem, samochodem, pieszo, spacerujemy wewnątrz budowli, po ogrodach, placach i ulicach, ale także schodzimy do dublińskich podziemi. Poznajemy standardowe dublińskie zabytki, ale także miejsca, do których nigdy byśmy sami nie dotarli rzuceni w gąszcz miasta. 
Odwiedzamy miejsca zamieszkałe przez zwykłych ludzi, przez nich uczęszczane, ale autor w opowieść wplata także wiele szczegółów, anegdot opisujących związek znanych postaci z miastem. Dzięki temu książka nie jest tylko i wyłącznie suchym kompedium miasta. Jest to historia miasta opowiedziana z punktu widzenia znanych osób oraz zwykłych mieszkańców. 
Co do zwykłych osób...hmm najbardziej adekwatnym przykładem będzie sam autor książki, który urodził się i wychował na dublińskich przedmieściach. Poza nim zwykłymi przewodnikami po mieście są robotnicy, sklepikarze, nauczyciele, żołnierze, kierowcy, jednym słowem wszyscy, którzy w mieście żyli, żyją i mają o nim cokolwiek do powiedzenia, czy to w czasach nam współczesnych, czy przed wiekami. 
Jeżeli zaś chodzi o sławne dublińskie postacie, ot wystarczy wspomnieć o 20 (!) domach, w których mieszkał James Joyce, a które dzięki opowieści Whitney'a mamy okazję poznać. Nie bez kozery to właśnie ten pisarz jest postacią najczęściej przywoływaną na kartach książki. Wszak był on (i jest) najsławniejszym irlandzkim pisarzem. 
Ogromnym plusem jest spora ilość anegdot, ciekawostek, dykteryjek. Dowiadujemy się z nich  ciekawych, zabawnych, a często także przerażających informacji, do których sami byśmy raczej nie dotarli, a które nierozerwalnie związane są z miastem. Ot chociażby budowa najważniejszych zabytków, segregacja śmieci, czyszczenie ulic, kultura celtycka, okres panowania Wikingów i wiele, wiele innych tematów. O każdym aspekcie życia miasta Whitney opowiada w sposób niezwykle ciekawy, wspaniałym językiem. Z każdej strony wyziera jego miłość do stolicy zielonej wyspy.
Na wstępie wspomniałem, iż Dublin...to kolejna z miejskich biografii. Ale jednak po zastanowieniu uznaję, iż nie do końca. Owszem, autor opowiada bardzo dużo o mieście, jego dziejach, tym co je ukształtowało, co sprawiło, iż jest jakie jest. Jednak przede wszystkim książka ta jest zbiorem wspaniałych historii, anegdot, ciekawostek i wizerunków miasta, takim jakie widzi je Whitney. 
W tej części Dublin... różni się diametralnie od np. recenzowanej tutaj (klik) biografii Jerozolimy.
Jednak nie znaczy to, iż inaczej napisana książka jest gorszą. Jest to także doskonała pozycja traktująca  o mieście znanym wielu Polakom, a jednak jak się w trakcie lektury szybko okazuje - nie znanym. Dublin. Miasto nieodkryte czyta się szybko, z niezwykłym zainteresowaniem. Gorąco zachęcam do lektury:).

niedziela, 2 listopada 2014

Londyn biografia

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
No same doskonałe, rewelacyjne wprost książki ostatnio czytam:) oby tak dalej.
Biografia Londynu towarzyszyła mi przez ostatnie kilka dni. Mimo sporej objętości (792 strony) książkę czyta się wyśmienicie, wielokrotnie zaśmiewając się, albo otwierając oczy ze zdziwienia.
Jak pisze autor, Londyn Powstał w neolicie z bagnistej ziemi, kiedy na północnym brzegu Tamizy wydźwignęły się dwa wzgórza, pokryte żwirem i gliną ceglarską, otoczone turzycą i wierzbami. Legenda głosi, że założył go Brutus, który po upadku Troi stanął na czele exodusu Trojan z Grecji. Zamieszkany jest od co najmniej piętnastu tysięcy lat i właściwie jest nie tyle miastem, co wręcz mikropaństwem. Londyn – trwały mit, ulotna rzeczywistość, arena tłumów, pogłosek i zapomnienia.(...)
Historia tak powstałego miasta mogła być tylko niebanalna. Trzeba przyznać, iż Peter Ackroyd wykonał kawał doskonałej pracy przekopując się niczym kret przez różnego rodzaju książki, dokumenty, ryciny, obrazy, które ukazują blisko 2000 lat historii stolicy Wielkiej Brytanii. Książka zawiera liczne zdjęcia, ryciny, imponującą biografię. Można śmiało stwierdzić, iż jest to najprawdopodobniej dzieło życia Ackroyda, a na pewno efekt wielu lat tytanicznej i pełnej pasji pracy.
Autor zabiera nas w niesamowitą wręcz podróż swoim wehikułem czasu. Poznajemy miasto od podszewki, od jego początków, korzeni, od najwspanialszej, ale i najbardziej plugawej strony. 
Książka tętni informacjami podanymi we wspaniały, niezwykle przystępny sposób,  a to za sprawą wręcz wirtuozerii pióra autora, pasji jaka nim kierowała i poczucia humoru. Autor pisze pasjonująco, a wybrane przez niego wątki z historii miasta wciągają w taki sposób, iż od lektury nie da się oderwać.
Folklor i egzekucje władców, kronika słynnych przestępców i opis życia zwykłych obywateli, targowiska, slamsy, lupanary, doki, pałace, czynszowe kamienice i wiele innych. Poznajemy zamożnych i biedny, grzeszników i bez mala świętych, pokutników, nieczystych, kupców, artystów i wielu innych, bez których Londyn nie byłby tym czym jest, czyli tętniącym życiem, wspaniałym, porywającym organizmem. Śledzimy Londyn za dnia i w nocy, od jego początku, poprzez wieki średnie, okres rozkwitu, aż do okresu nowożytnego.
Ackroyd ukazuje Londyn widziany oczyma wielu sławnych osób, jak chociażby Dickens czy James, ale nie tylko. 
Książka zawładnęła mną na wiele godzin, porwała na wspaniałą wyprawę w czasie i sprawiła, iż przy następnej bytności w Londynie, bez wątpienia spojrzę na to miasto zupełnie inaczej.
Książka jest jedyna w swoim rodzaju i wielka. Owa wielkość to nie tylko ciężar fizyczny i gabaryty (ach te blisko 800 stron i twarda okładka), ale przede wszystkim sama treść i to co sobą reprezentuje.Peter Ackroyd to znany angielski pisarz i krytyk literacki. Jest autorem wielu książek, w tym bardzo dobrze przyjętych biografii Karola Dickensa, T.S. Eliota, Ezry Pounda, Chaucera czy Shakespeare’a. Cóż..ja chcę więcej Ackroyda na naszym rynku.

wtorek, 8 lipca 2014

Berlin

Wydawnictwo Magnum, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

Berlin, to kolejna pozycja w serii miejskich biografii publikowanych przez Wydawnictwo Magnum.
Podobnie jak w poprzednio czytanych przez mnie miejskich biografiach, tak i w przypadku tej książki, próżno w niej szukać opisów bulwarów, kamienic, pałaców, nie ten typ książki. Co wiec dostaniemy? Rory Maclean na niespełna 400 stronach prezentuje 5 wieków (poczynając od 1496 roku) historii tego niezwykle dynamicznego miasta. Swoiste zwiedzanie metropolii rozpoczynamy od wieków średnich, wędrujemy przez kolejne stulecia, w których Berlin był świadkiem wielu przełomowych wydarzeń historycznych, poznajemy miasto, gdy władzę w Niemczech obejmuje Hitler, śledzimy historię w  okresie wojennym i bezpośrednio po wojnie, gdy miasto zostaje podzielone na 4 strefy okupacyjne. Co istotne, książka ta nie jest wykładem historycznym. Owszem historię poznajemy na każdej kolejnej stronie, ale śledzimy ją poprzez pryzmat biografii niebanalnych osób związanych z miastem. Jest ich 23. Dużo i nie dużo, zależy jak an to spojrzeć. Biorąc pod uwagę jak niebanalne to były osoby, całkiem spora liczba. Należą do nich m.in. Marlena Dietrich, Fryderyk Wielki, Christopher Isherwood, Bertold Brecht, Joseph Goebels, Leni Riefenstahl, a nawet David Bowie oraz wielu innych. Poznajemy Berlin ich czasów, chodzimy ich śladami, patrzymy na budowle, na które i oni spoglądali. Śledzimy ewolucję, stagnację i upadek oraz odbudowę miasta. Arcyciekawa i niebanalna wyprawa prowadzona przez niezwykłego cicerone opowiadającego historie niezwykłe niebanalnym językiem.
Berlin to miasto unikalne. Wielokrotnie było na samym szczycie, wielokrotnie na dnie. Miasto burzone, dobudowywane, wielbione, ale także jak żadne inne w historii świata znienawidzone. Maclean zabiera nas do różnych miast. Choć to ciągle ten sam Berlin, to jednak za każdym razem inny.
Gorąco zachęcam do lektury, nawet jeżeli w najbliższym czasie nie wybieracie się do Berlina. Książka ta jest cudowną, porywającą wyprawą w przeszłość i okazja do poznania miasta niebanalnych ludzi. 
Inne miejskie biografie Wydawnictwa Magnum:
Miejskie biografie na naszej półce sfotografowane przed lekturą Berlina...

piątek, 28 lutego 2014

Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie

Wydawnictwo Magnum, Okładka miękka, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Amsterdam...to kolejna z "miejskich biografii" wydanych przez oficynę Magnum. W serii ukazały się już:Rzym i Jerozolima.
Seria ta nieodmiennie trzyma niezwykle wysoki poziom, który wydawnictwo potwierdziło niniejszym tytułem. Jerozolima (recenzja tutaj) to pozycja o tyleż wspaniała co obszerna i momentami trudna, ale taki charakter miasta. Rzym (recenzja tutaj), to z kolei wręcz bajeczna podróż przez miasto wyjątkowe, jedyne i pełne historii.
Amsterdam, jest chyba najbardziej "luzacką", a jednocześnie konkretną i dopracowana merytorycznie miejską biografią. 
Autor książki, Russell Shorto, dziennikarz i historyk, opowiada o wielowiekowej historii miasta, które dzisiaj uchodzi za jedno z najbardziej liberalnych na świecie, a na pewno za najswobodniejsze w Europie. Ale czy na prawdę tak jest? Czy to nie tylko dobre PR i legendy? Shorto posiłkując się wiekową historią miasta udowadnia nam, dlaczego Amsterdam już nie jest tak liberalny, jaki był jeszcze nie dawno. Czytamy o początkach miasta, o tym dlaczego mimo sprzyjających okoliczności Amsterdam pozostawał przez wieki zwykłą mieściną, której nijak konkurować z chociażby takim Utrechtem, o cudzie z 1345 roku, który spowodował, iż miasto stało się sławne w całej ówczesnej Europie, 
Wysnuwając wnioski z konkretnych wydarzeń z historii miasta, snuje swoją opowieść. Tak na marginesie, wnioski jakie Shorto wysnuwa z konkretnych historycznych wydarzeń, są hmm częstokroć zaskakujące.Przykładem może być związek świeżości ze śledziem i błyskawicznym boomem rozwojowym miasta.Czyni to przy tym tak ciekawie, tak fascynująco, iż w trakcie lektury ma się wrażenie przechadzki po mieście wraz z wyjątkowym przewodnikiem. Co istotne, Shorto od lat mieszka w Amsterdamie, stad jego opowieść naznaczona jest licznymi osobistymi dygresjami. Opowiada o historii miasta, która choć w porównaniu do dziejów innych europejskich metropolii, jest krótka, to niezwykle intensywna. Opowiada o najsłynniejszych mieszkańcach Amsterdamu, w tym: o Rembrandcie, Kartezjuszu, van Goghu, Spinozie, Erazmie oraz Annie Frank.
Razem z Shorto jeżdzimy rowerem po amsterdamskich uliczkach i ścieżkach rowerowych, pływamy po kanałach, oglądamy kamieniczki i dzieła sztuki znajdujące się w muzeach, a przede wszystkim poznajemy miasto od podszewki. 
Am­ster­dam... to świet­nie na­pi­sa­na miej­ska bio­gra­fia, którą po­chła­nia się w bły­ska­wicz­nym 
tem­pie. 

niedziela, 5 stycznia 2014

Jerozolima. Biografia - Simon Sebag Montefiore

Wydawnictwo Magnum, Okładka twarda z obwolutą, 704 s., Moja ocena 6/6
Kolejna doskonała, arcywyborna książka wydana przez Magnum. Autorem Jerozolimy... jest znany historyk i pisarz Simon Sebag Montefiore. Miałam okazję zaprezentować wam na blogu jego Katarzynę Wielką i Potiomkina (recenzja tutaj - klik).
Jerozolimą... autor tylko potwierdził swój pisarski talent i dociekliwość w śledzeniu archiwalnych materiałów godną najbardziej dociekliwego badacza.
Temat niniejszej książki, to rzeka i to ogromna rzeka. Jerozolima, miasto pod każdym względem wyjątkowe, serce trzech najpotężniejszych religii świata, miejsce o bardzo długiej historii sięgającej trzeciego tysiąclecia p.n.e. Przedstawić ciekawie i wyczerpująco historię takiego tworu na 704 stronach wydaje się być niemożliwym. A jednak Montefiore się to udało. Jego książka jest nie tylko doskonała pod względem merytorycznym, ale dodatkowo jest także porywającą lekturą. Co istotne, książka nie jest suchym kompedium historii miasta. Jest to historia miasta opowiedziana z punktu widzenia władających nim na przestrzeni tysiącleci osób oraz zwykłych mieszkańców. Poznajemy więc miasto biblijnego króla Dawida, historyka Józefa Flawiusza (pisałam o nim tutaj), Ariela Szarona, Abrahama, Amosa Oza, Jezusa, Lawrenca z Arabii i wielu innych znanych i nieznanych osób. Wykorzystując tysiące dokumentów, najnowsze badania naukowe oraz dokumenty swojej rodziny i własne wspomnienia, Montefiore stworzył wspaniałą epopeję trzech tysięcy lat wiary, fanatyzmu, zbrodni i współistnienia religii, kultur i ludzi. Co istotne autor dotarł do wielu niepublikowanych nigdy wcześniej dokumentów, wykonał iście benedyktyńską pracę przekopując się przez niezliczone archiwa.
Wielotysięczną historię miasta podzielił na dziewięć rozdziałów z których każdy opatrzony jest licznymi przypisami i wspaniałymi zdjęciami. Z jednego rozdziału do kolejnego historyk przechodzi płynnie. Dzięki temu czytając książkę nie czujemy zmiany klimatu, wieków, bohaterów. Co istotne, całość napisana jest językiem lekkim, chociaż nie przeczę - ogrom materiału może przytłaczać.
Ponieważ książka jest iście monumentalna, nie cała treść musi każdego interesować. Ja skupiłam się na okresie antycznym, aż do wieków średnich. Z pewnością kiedyś przeczytam pozostałą część książki, ale to za jakiś czas. Z kolei mojego męża zainteresował etap rzymskiej niewoli i okres od XV wieku do czasów współczesnych. 
Jerozolima zawsze była miastem wyjątkowym, wspaniałym, wzbudzającym pożądanie, nienawiść, podziw. Montefiore doskonale to ukazuje w swoim dziele. Warto sięgnąć po tę pozycję. Historia Jerozolimy to nie tylko dzieje miasta położonego wśród suchych wzgórz, to przede wszystkim historia świata i nas samych. Miasto nigdy nie pozostawiało nikogo obojętnym. Jestem przekonana, iż was także oczaruje na kartach książki Simona Sebaga Montefiore.